Urlopowo barbetowo

Psy są nieodłączną częścią naszego życia i nie wyobrażamy sobie udanego urlopu bez naszych futer, więc zawsze nam towarzyszą. Od kiedy barbety są z nami, organizacja wakacyjnych wyjazdów uległa zmianie totalnej. Kiedyś sporo jeździliśmy po świecie, wakacje zawsze były skrojone z tak, aby jak najwięcej chłonąć, zobaczyć, przeżyć. Teraz jest trochę inaczej. W pewnym sensie to Poli i Bruno wyjeżdżają, a my razem z nimi 😉 co znaczy, że wybieramy wakacyjną miejscówkę pod kątem przyjazności naszym psom, musi być bezpiecznie i dog-friendly, a (bez względu na atrakcyjność destynacji) jeśli nie możemy zabrać ze sobą barbetów, po prostu nie jedziemy…Nie oznacza to, że jest nudno, czy niekomfortowo. Trochę wrzuciliśmy na luz, może też odpoczywamy bardziej lokalnie. Zamiast szalonego pędu, częściej dolce far niente 🙂

By tradycji stało się zadość, zgodnie z corocznym rytuałem Państwo Barbetostwo wraz z dwunożną świtą zawitało w czerwcu nad Bałtyk. Miejsce cudowne pod każdym względem, ale fochy były…Woda w morzu w tym roku zbyt ciepła i zupełnie nie chłodzi, dlaczego tutaj w ogóle nie ma fal, no i 35 stopni to jest chyba zbyt gorąco dla futer, no nie? (pewnie na złość wybrali taki termin!) 😉 Na szczęście organizatorka wyjazdu (to ja oczywiście) nie została odesłana do domu, ani na wcześniejszą emeryturę i jakoś dobrnęliśmy do szczęśliwego końca wspólnie 😉 Jak dla nas, było całkiem miło. Barbety chyba też zadowolone, choć tegoroczne bałtyckie tropiki mocno ich zmęczyły. Czas wrócić na chłodne górskie szlaki! Zapraszamy do galerii 🙂

Komentowanie jest wyłączone